Kliknij tutaj --> ⛈️ galeria postaci historycznych józef poniatowski
Tiso Jozef (1887-1947) – słowacki ksiądz i polityk, działacz Słowackiej Partii Ludowej; w latach 1939-1945 prezydent uzależnionej od III Rzeszy republiki słowackiej – wprowadził rządy faszystowskie; po wojnie został skazany za zdradę i udział w zbrodniach wojennych.
b) Rola postaci historycznych w fabule utworu. Postacie historyczne są nieodzownym elementem omawianych utworów. To one w przeszłości tworzyły historię. Decydowały o ważnych wydarzeniach w losach danego narodu. Twórca powieści historycznej musi wykazać się wiedzą na temat tych autentycznych postaci. Wokół nich toczy się akcja
A nephew of king Stanislaus Augustus of Poland ( r. 1764–1795 ), Poniatowski began his military career in 1780 in the Austrian army, where he attained the rank of colonel. In 1789, after leaving Austrian service, he joined the Polish army at the request of his uncle. Poniatowski, now in the rank of major general and commander of the Royal
File usage on other wikis. Size of this preview: 464 × 599 pixels Other resolutions: 186 × 240 pixels 371 × 480 pixels 594 × 768 pixels 792 × 1,024 pixels 1,500 × 1,938 pixels. (1,500 × 1,938 pixels, file size: 1.35 MB, MIME type: Add a one-line explanation of what this file represents. height: 36 cm (14.1 in); width: 26 cm (10.2 in)
Bertel Thorvaldsen's equestrian statue (copy of destroyed original) of Prince Józef Poniatowski, in front of the Presidential Palace, Warsaw Born May 7, 1763 in Vienna, died October 19, 1813 near Leipzig.
Site De Rencontre Dans Le 86. Od czasów starożytnych żywoty sławnych postaci cieszyły się niegasnącą popularnością. W renesansie zaczęto tego typu publikacje ozdabiać portretami, a wydawanie biogramów sławnych osób (wojskowych, badaczy, literatów, artystów) szczególnie rozpowszechniło się w epoce Oświecenia, by wymienić tu tylko słownik biograficzny („Biographie universelle”) encyklopedysty François-Xavier’a de Feller’a. Cechą charakterystyczną tych wydawnictw było ujęcie uniwersalne i próby stworzenia panteonu wielkich postaci, ważnych dla historii całego świata. Zainteresowanie biografiami i wizerunkami sławnych ludzi objawiło się w XIX wieku: w wydawnictwach albumowych, w których portrety uzupełniano krótkimi biogramami postaci; w czasopismach ilustrowanych, w których pojawiały się ilustrowane portretami informacje o znanych postaciach historycznych i współczesnych, w kolekcjonerstwie portretów ważnych postaci, w drugiej połowie stulecia w formie albumów z fotografiami w formacie carte de visite, zaś na początku XX wieku w zbieraniu fotografii znanych ludzi, dołączanych do różnego rodzaju produktów komercyjnych (tytoniu, czekolad, wina, perfum). W XIX wieku zaczęły pojawiać się wydawnictwa dotyczące postaci ważnych dla historii, kultury czy rozwoju konkretnego państwa. We Francji była to znana seria „Galerie françoise, ou portraits des hommes et des femmes célèbres qui ont paru en France…”, wydawana od 1771 r. przez Jean-Baptiste’a Collet de Messine’a i Jeana Bernarda Restout, w Anglii zaś tomy „Portraits of Illustrious Personages of Great Britain…”, wydawane przez Edmunda Lodge’a od 1823 roku. Wydawnictwa te zaczęły koncentrować się na dwóch tematach: portretach ważnych postaci historycznych (w tym przede wszystkim głów koronowanych) oraz wizerunkach istotnych osobistości współczesnych. W 1856 roku otwarto pierwsze muzeum poświęcone kolekcji wizerunków sławnych postaci – National Portrait Gallery w Londynie. Jego celem było kolekcjonowanie portretów ważnych i znanych Brytyjczyków. Początek XIX wieku zaowocował na ziemiach polskich pierwszymi inicjatywami publikacji wizerunków sławnych Polaków. W pierwszej kolejności wydawcy skupili się na bohaterach z niedawnej przeszłości – ostatnich lat przedrozbiorowych oraz okresu wojen napoleońskich. Aleksander Chodkiewicz we współpracy z litografem Walentym Śliwickim wydawali w latach 1820–1830 „Portrety wsławionych Polaków”, czyli 30 wizerunków znanych postaci z czasów panowania Stanisława Augusta, z kolei w Poznaniu Karol Antoni Simon „Zbiór wizerunków wsławionych w ostatnich latach Polaków” (1829), zaś Wiktor Kurnatowski wydał „Zbiór portretów bohaterów narodowych i legionistów polskich” (1843). Dużą starannością wykonania wyróżniało się przedsięwzięcie Maksymiliana Fajansa, który w latach 1851–1862 wydał serię czternastu zeszytów z 56 litografowanymi portretami współczesnych polskich filozofów, historyków, pisarzy, malarzy, poetów i muzyków. Pod każdym z wizerunków znajdowało się również faksymile podpisu przedstawionej postaci, co nawiązywało do znanych zachodnich publikacji portretów np. „The Historical Gallery of celebrated men of every age and nation” Roberta Huisha. Choć tradycja wydawnictw portretów władców sięga w Polsce czasów renesansu, najważniejszym odniesieniem dla XIX-wiecznych wydawców były inicjatywy ostatniego króla – Stanisława Augusta. W przebudowanym za jego panowania Pokoju Marmurowym na Zamku Królewskim znalazła się galeria portretów królów polskich pędzla nadwornego królewskiego malarza Marcello Bacciarellego. Portrety jego autorstwa rozpowszechniono w XIX wieku za pomocą litograficznych albumów. Rysunki takie sporządził Jan Feliks Piwarski. Ostatnie litografie na ich podstawie ukazały się w 1862 roku i wówczas można było złożyć album pt. „Galeria królów polskich istniejąca za czasów Stanisława Augusta w zamku Warszawskim…” Portrety Bacciarellego wykorzystał również Józef Kośmiński, wydając „Portrety królów polskich i ludzi sławnych, z opisem krótkim ich życia…” (1829) z litografiami Ludwika Horwarta. W tym samym czasie ukazała się także bardzo popularna „Galeria Królów Polskich” (1857–1860) z litografiami wg rysunków Aleksandra Lessera i tekstem Juliana Bartoszewicza. Wydawca albumu Adolf Pecq zachęcony sukcesem publikacji wypuścił również serię „Galeria Hetmanów Koronnych i Litewskich” według rysunków Wojciecha Gersona, a także „Arcybiskupi Gnieźnieńscy i Prymasi” (z litografiami na podstawie portretów z tzw. Galerii Łowickiej – kolekcji Ignacego Krasickiego). Kolejne cykle portretów, w których fizjonomie portretowanych wzorowano często na poprzednich wydawnictwach lub sięgano do źródeł ikonograficznych (nagrobków, monet i medali) przyczyniły się do ugruntowania narodowego panteonu: królów, hetmanów, bohaterów XIX-wiecznych. Jedną z ostatnich, a jednocześnie do dziś najbardziej rozpoznawalną publikacją, był cykl czterdziestu czterech czarno-białych rysunków zebranych w albumie „Poczet królów polskich” Jana Matejki (wykonany na zamówienie austriackiego wydawcy Maurycego Perlesa w latach 1890–1892). Publikacja Matejki wyróżniała się szczegółowymi studiami historycznymi i ikonograficznymi, jakie w trakcie przygotowań podjął autor. Za jego sprawą atrybuty o dużym znaczeniu symbolicznym utrwaliły się w wyobraźni zbiorowej. Bolesława Chrobrego Matejko przedstawił w niewysokiej koronie na głowie, będącą uproszczoną wersją tzw. Korony Chrobrego. Jej wizerunek sporządził w 1795 roku Józef Krzysztof Werner, sama zaś korona została zabrana przez wojska pruskie ze skarbca wawelskiego w 1795 roku i w 1809 roku wraz z innymi insygniami władców polskich uległa zniszczeniu. Pierwszym władcom Polski, których rysy twarzy nie zachowały się w żadnych źródłach ikonograficznych, artyści wyrysowali fizjonomie wyobrażone. Antoni Ziemięcki w litografiach wydawanych nakładem Franciszka Daziaro, drukowanych w sławnym paryskim zakładzie Lemerciera, oparł się na rysach Bolesława Chrobrego, przedstawionych na pomniku pierwszych Piastów w tzw. Złotej Kaplicy w katedrze poznańskiej. Rzeźba wykonana przez berlińskiego artystę Daniela Raucha na zlecenie wielkopolskiego mecenasa Edwarda Raczyńskiego od początku wzbudzała emocje publiczności za sprawą „słowiańskości” rysów twarzy przedstawionych władców. Rysując fizjonomię Mieszka I, również Jan Matejko podkreślał jego wschodnie oblicze, pisząc: „twarz jego nie ma jeszcze rysu polskiego, bo był to dopiero zawiązek kraju, a więc król ma twarz wschodnią, ogólnie słowiańską, z odcieniem jeszcze pogańskiego życia, które niedawno porzucił”. Popularność albumów sprawiła, że na rynku znalazły się również miniaturowe komplety z fotograficznymi reprodukcjami litografii albumowych, później pocztówki. Jednocześnie swoje prace artyści i litografowie udostępniali również w poczytnych czasopismach ilustrowanych. Dużym sukcesem cieszyły się wydawnictwa, w których łączono wizerunki królewskie z najpopularniejszymi bohaterami współczesnymi. Obok władców w albumie można było znaleźć portret Tadeusza Kościuszki, księcia Józefa Poniatowskiego czy Adama Mickiewicza. Tym samym budowano łączność pomiędzy czasami historycznymi państwa polskiego a współczesnością, ugruntowując pozycję nowych bohaterów narodowych. Przykładami takich były: „Atlas 300 portretów zasłużonych w Narodzie Polaków i Polek” (1860) Wojciecha Szymanowskiego oraz seria „Wizerunki królów i wybitnych Polaków”. Litografie do niej wg rysunków Antoniego Ziemięckiego wykonano w sławnym zakładzie Rose-Josepha Lemerciera w Paryżu na zlecenie rosyjskiego wydawcy, aktywnego na rynku warszawskim, Franciszka Dazziaro. Podstawowe źródła i literatura Aleksander Chodkiewicz, Portrety wsławionych Polaków rysowane na kamieniu przez Walentego Śliwickiego… Warszawa 1820–1830 Maksymilian Fajans, Wizerunki Polskie. Rysował z natury i litografował…, Warszawa 1851–1862 Portrety królów polskich i ludzi sławnych, z opisem krótkim ich życia… Józef Kośmiński, Ludwik Horwart, Warszawa 1829 Galeria królów polskich istniejąca za czasów Stanisława Augusta w zamku Warszawskim… Jan Feliks Piwarski, Maksymilian Fajans, Warszawa 1830–1862 A. Dzwonkowski, A. Lesser, Wizerunki królów i książąt panujących w Polsce od Mieczysława I-go do Stanisława Augusta, Warszawa 1857–1861 Poczet królów polskich. Zbiór portretów historycznych. Rysunki Jana Matejki. Tekstem objaśniającym zaopatrzył Stanisław Smolka i August Sokołowski, Wiedeń 1893 Atlas 300 portretów zasłużonych w Narodzie Polaków i Polek Wojciecha Szymanowskiego, Warszawa 1860 W. Przybyszewski, Portrety królów i wybitnych Polaków. Serwie wydawnicze z lat 1820–1864, Warszawa 2017 E. Halawa, G. Wojturski, Poczet królów polskich Jana Matejki (katalog wystawy w Muzeum Narodowym we Wrocławiu), Wrocław 2014
Data dodania: 2021-06-30 Zapraszamy do lektury artykułu na temat motywów i tematów napoleońskich w malarstwie Jerzego Kossak Wielkoformatowy oraz olejny Jerzego Kossaka "Napoleon ze sztabem obserwujący przeprawę wojska przez Dniepr" (1929) to pozycja nr 22 na X Aukcji Dzieł Sztuki Krakowskiego Domu Aukcyjnego (29 VI 2021). Jerzy Kossak (1886-1995) to ostatni wielki malarz z artystycznego rodu Kossaków. Jako kontynuator i naśladowca twórczości Juliusza i Wojciecha Kossaków tworzył sceny batalistyczne, historyczne i rodzajowe z nieodzownym motywem konia. Oprócz kompozycji odwołujących się do wojen napoleońskich, takich jak "Odwrót Napoleona spod Moskwy" (1923, kolekcja Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie), "Przeprawa przez Berezynę" (1930, obraz reprodukowany w monografii Kazimierza Olszańskiego Jerzy Kossak, Wrocław 1992, il. 109, własność prywatna), Jerzy Kossak podejmował tematykę związaną z powstaniem listopadowym i wojną polsko-bolszewicką (np. "Cud nad Wisłą" (1930), kolekcja Muzeum Diecezjalnego w Toruniu, inna wersja obrazu w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie. Wspomniany obraz był wielokrotnie reprodukowany na pocztówkach wydawanych przez Salon Malarzy Polskich w Krakowie).Obrazy Jerzego Kossaka ukazujące żołnierzy walczących u boku Napoleona czy sceny ułańskie, podobnie zresztą jak dzieła jego dziada i ojca, z jednej strony wzbudzały romantyczne i patriotyczne uczucia Polaków oraz dodawały otuchy w trudnych czasach wojen i zaborów, z drugiej zaś zachwycały dbałością o detal i wiedzą na tematy związane z militariami - znajomością umundurowania czy uzbrojenia wojsk. [Jerzy Kossak obok swojego obrazu "Szarża pod Grebionką", źródło fot.: Narodowe Archiwum Cyfrowe] Tematyka związana z postacią istotnego w historii Europy przełomu XVIII i XIX wieku Napoleona Bonaparte powracała w twórczości Jerzego Kossaka wielokrotnie. Po raz pierwszy zainteresowanie artysty sylwetką cesarza Francuzów uwidoczniło się w 1910 roku, kiedy to wykonał on złożony z ośmiu obrazów cykl napoleoński. Najwięcej tego typu prac malarz stworzył w latach w katalogu X Aukcji Dzieł Sztuki Krakowskiego Domu Aukcyjnego wielkoformatowe dzieło pt. "Napoleon ze sztabem obserwujący przeprawę wojska przez Dniepr" pochodzi właśnie ze wspomnianego okresu. Jest to obraz olejny, malowany na płótnie o wymiarach 94,5 x 144,5 cm, sygnowany u dołu po lewej: "Jerzy Kossak. 1929".Rzeczą pewną jest, że obraz ukazuje scenę z inwazji napoleońskiej Wielkiej Armii na Rosję w 1812 roku, a konkretnie z odwrotu spod Moskwy, zarządzonego przez cesarza 19 października – świadczy o tym przede wszystkim ukazana przez artystę pora roku. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, który moment z historii wycofywania się wojska uwiecznił Jerzy Kossak. Publikowany w katalogu aukcyjnym tytuł pracy został oparty na tekście orzeczenia dra Jana Lankau, który określił scenę jako przedstawienie przeprawy przez Dniepr. Rzeka ta w istocie była przekraczana przez zmuszoną przez oddziały rosyjskie do powrotu tą samą drogą armię o podobnej kompozycji pojawiające się w literaturze oraz zbiorach muzealnych i prywatnych, tytułowane są jednak zwykle jako "Przeprawa przez Berezynę", która faktycznie miała miejsce w okolicach Studzianki, w ostatnich dniach listopada 1812 roku. Wydarzenie to zapisało się szczególnie mocno na kartach historii w związku z atakiem Rosji na Wielką Armię, znanym jako bitwa pod Berezyną. Walka przyniosła ogromne straty po stronie francuskiej, ale Rosjanom nie udało się ostatecznie zniszczyć wojsk względu na to, że obraz Jerzego Kossaka nie zawiera elementów wskazujących na konkretne miejsce czy wydarzenie, należy pozostawić tutaj swobodę interpretacji tematu: dzieło może przedstawiać zarówno przeprawę Wielkiej Armii przez Dniepr, jak i przez rzekę Berezynę – w drugim przypadku jeszcze przed atakiem wojsk rosyjskich. Tak opisał obraz historyk sztuki dr Jan Lankau: "(...) W pośrodku obrazu widać cesarza w zielonej, futrzanej szubie, stojącego w pobliżu kopicy siana, na wyniosłości, w otoczeniu kilku oficerów, wśród których znajduje się ks. Józef Poniatowski i przyglądającemu się przeprawie swych wojsk przez most na rzece. Długi wąż ludzi i koni schodzi ze wzgórza i przesuwa się przez zaśnieżone równiny. Na prawo kilka okulbaczonych koni, prowadzonych przez żołnierzy. Niebo zachmurzone, z odblaskami łuny". Dzieło Jerzego Kossaka jest ciekawe na tle innych obrazów o podobnej tematyce pochodzących z XIX wieku i początków XX stulecia. Aby zawęzić zakres porównawczy, skupimy się na motywie przeprawy przez Berezynę w sztuce, gdyż, jak wspomniano powyżej, również w ten sposób można próbować odczytać ukazaną w pracy ukazuje Wielką Armię Napoleona łączącą wojska francuskie i sojusznicze, wraz z cesarzem i dowódcami ( księciem Józefem Piłsudskim). Wielonarodowościowy charakter armii został zaznaczony przez artystę poprzez zróżnicowanie umundurowania żołnierzy. Na zaśnieżonym wzgórzu, tyłem do widza, w zielonym płaszczu i charakterystycznym bikornie stoi sam cesarz obserwujący przeprawę swojego wojska przez poprzecinaną gdzieniegdzie lodowymi krami rzekę. Oddziały Napoleona zwartym szykiem przekraczają wodę po drewnianym, zbudowanym zapewne przez francuskich saperów moście. Co ciekawe, Jerzy Kossak nie ujął cesarza Francuzów na pierwszym, ale na drugim planie obrazu. Z przodu znajduje się natomiast żołnierz w kasku dragońskim z trójką znakomicie – jak to zwykle w przypadku dzieł Kossaków – wystudiowanych Napoleonem ukazana została znowuż trójka dowódców oraz kolejne wierzchowce. Na samym przodzie grupy rozpoznać można postać księcia Józefa Poniatowskiego – wielkiego bohatera narodowego, zasłużonego żołnierza wojen napoleońskich, dowódcy V Korpusu Wielkiej Armii. Sylwetka księcia stanowi wyraźny polski akcent w obrazie, podkreśla rolę Polaków w bitwach wojsk francuskich, a jednocześnie jest elementem pracy zachwycająca jest wręcz dbałość artysty o detal, która łączy się z malarskością energicznych pociągnięć pędzla. Jerzy Kossak oddał w kompozycji takie szczegóły jak ślady ludzi i koni na śniegu – gęstsze tam, gdzie postaci jest więcej, kry na rzece czy skłębione, różowawo-fioletowe chmury rozciągające się nad niemal bezkresną, zaśnieżoną równiną. Znakiem wszechobecnego chłodu doskwierającego zmęczonej i głodnej armii Napoleona jest charakterystyczny odcień przemarzniętych twarzy ukazanych postaci. Namalowana przez Jerzego Kossaka scena wyróżnia się statyką kompozycji na tle innych obrazów o tej tematyce, które, dynamiczne, tłoczne i pełne dramatyzmu, zwykle ukazują moment bitwy (por. np. January Suchodolski, "Przejście przez Berezynę" (1866), w kolekcji Muzeum Narodowego w Poznaniu; Peter von Hess, "Bitwa nad Berezyną", Ermitaż, Amsterdam).W prezentowanym obrazie Jerzego Kossaka zaobserwować można wyraźne inspiracje koncepcjami ojca artysty - Wojciecha Kossaka, związanymi z malowaną we współpracy z Julianem Fałatem panoramą "Berezyna". W zbiorach prywatnych zachowała się malowana ze szkiców projektowych do wspomnianego monumentalnego dzieła kompozycja, w której obecna jest sylwetka usytuowanego tyłem Napoleona w płaszczu i bikornie, z trójką stojących za nim dowódców. Bardzo podobna jest również postać mężczyzny na pierwszym planie. Przedstawiona w powiewającym na wietrze płaszczu i bikornie na głowie u Wojciecha Kossaka, odpowiada opisanemu wyżej żołnierzowi w kasku dragońskim u Jerzego Kossaka. Elementem powtórzonym są także kawalerzyści w czerwonych mundurach i czapach w typie kołpaków. Pracę "Napoleon ze sztabem obserwujący przeprawę wojska przez Dniepr", namalowaną niedługo po słynnej, podobnej tematycznie i wielokrotnie kopiowanej później przez malarza "Wizji Napoleona w odwrocie spod Moskwy" (1927, kolekcja Muzeum Narodowego w Warszawie) można uznać za jedno z ciekawszych dzieł Jerzego Kossaka. BIBLIOGRAFIA: Jurgała-Jureczka Joanna, Kossakowie. Biały mazur, Poznań 2018. Kossak Jerzy, W poszukiwaniu stylu epoki: współczesne przemiany cywilizacyjno-techniczne a nowe formy w sztuce i architekturze, Warszawa 1963. Krzysztofowicz-Kozakowska Stefania, Kossakowie, Wrocław 2005. Olszański Kazimierz, Jerzy Kossak, Wrocław 1992. Jerzy Kossak [fot. NAC] POWRÓT DO OFERTY GALERYJNEJ powrót do listy wpisów
Jaki naprawdę był Stanisław August Poniatowski, postać po dziś dzień wzbudzająca kontrowersje, przez jednych odsądzana od czci i wiary, przez innych zaś brana w obronę. Czy rzeczywiście był to słaby, oportunistyczny władca, czy też król postawiony w sytuacji bez wyjścia, dramatycznej, nie dającej wyboru? „Mój przyjaciel król” to fabularyzowana biografia Stanisława Augusta Poniatowskiego, stylizowana na pamiętnik – wspomnienie jego przyjaciela i powiernika – Gastona Fabre. Narrator, wykorzystuje fragmenty listów i protokołów, informacji uzyskanych od osób z otoczenia króla, a także wyjątki z jego pamiętników, które spisywał pod jego dyktando. Tak więc fakty historyczne i cytaty z dokumentów wplecione zostały w literacki sztafaż, a wszystko razem tworzy spójny i barwny portret jednego z bardziej interesujących, bo nieoczywistego polskiego króla, władającego w czasach dla nas tragicznych, po których nie podnieśliśmy się tak naprawdę do dzisiaj, pielęgnując w sobie przez kolejne dziesięciolecia kompleksy i traumę. Nazwisko autora gwarantuje najwyższy poziom literacki i merytoryczną zgodność z historyczną prawdą. Przy czym stylizacja języka, genialna wręcz, na ten XVIII wieczny, wrzuca nas prosto w burzliwy, ale jednocześnie fascynujący świat, w którym od razu czujemy się swojsko i na miejscu. Narracja to rodzaj swobodnej gawędy, gdzie daty i wydarzenia pierwszej wagi przeplatają się z dworskimi ploteczkami i anegdotkami, złośliwą często i dosadną charakterystyką postaci, intrygami i salonowymi knowaniami. Widać wyraźnie, że ówczesna Warszawa, z jej 30 tysiącami mieszkańców, to zaledwie prowincja przy Moskwie, Paryżu czy Wiedniu. W książce przewija się cała galeria postaci znanych nam dobrze z podręczników zarówno historii, jak i literatury. Stanisław August Poniatowski, jako człowiek wszechstronnie wykształcony i obyty w świecie, co zawdzięczał licznym podróżom, jakie odbył w młodości, posiadał rozległe kontakty i znajomości w wielu środowiskach, w tym także wśród znakomitości europejskiego świata kultury i nauki, z którymi latami wymieniał listy. Poznajemy więc nie tylko władców, możnych, polityków i dyplomatów, ale też pisarzy, poetów i filozofów oświeceniowych. Przy czym swobodna narracja płynie jakby sama z siebie, pociągając nas za sobą, a spostrzeżenia Stanisława Augusta Poniatowskiego są doprawdy świeże i przenikliwe, jak te dotyczące Anglii, która od pierwszej chwili go oczarowała i którą porównuje z Francją w następujący sposób: „We Francji, powiedział mi, wszyscy przypominają wszystkich – proszę cię, nie obrażaj się, ciebie to nie dotyczy – tutaj przeważają indywidualności”. Józef Hen kreuje postać króla w idealistycznym, bardzo pochlebnym świetle. Tutaj jest on mężem stanu, myślącym bez reszty o kraju, mającym dalekosiężne plany jego zreformowania, uniezależnienia, wzmocnienia. Dostrzega bardzo wyraźnie wszystkie bolączki i słabości, pragnie i próbuje z nimi walczyć. Widzi kupczenie urzędami, prywatę, widzi zaprzedanie obcym mocarstwom w zamian za doraźne korzyści, widzi pieniactwo, zrywanie sejmów, życie nad stan i egoizm szlachty i magnaterii. Mówi, że w Polsce „nie ma nic (…) a powinno być wszystko to, co jest w innych krajach” i ma tu na myśli zarówno przemysł, jak edukację i kulturę. Mamy przed sobą człowieka wrażliwego i prawego, który, zakochany w swojej Sophie, długo nie widzi, że zmieniła się ona już w kogoś zupełnie innego – w Katarzynę II, imperatorową. Pisze do niej: „Czynisz mnie królem, ale czy czynisz mnie szczęśliwym?”Czyżby miłość zakłóciła ze szczętem jego instynkt samozachowawczy i zdrowy rozsądek? Cóż bowiem innego mogło sprawić, że uwierzył on, iż „Ona nam będzie sprzyjać. Pod skrzydłami „młodego dworu” zreformujemy nasz kraj – będzie światły, silny, zagospodarowany”. No cóż, nie jemu jednemu przydarzyła się taka uczuciowa pomroczność. Tyle, że on akurat był odpowiedzialny za swój kraj. Jako król wrzucony zostaje w tygiel intryg i gier, spisków i kunktatorstwa. Polscy panowie knują przeciw sobie nawzajem, za to ręka w rękę z tymi, którzy później ten polski tort rozdzielą bez skrupułów między siebie. Sam narrator czuje się skołowany i pisze: „Ja, autor tej kroniki, wyznaję pokornie, ze nigdy nie udało mi się zgłębić tajników polskiego parlamentaryzmu, chociaż przebywałem w tym kraju długie lata. Sejmikowanie, posłowanie – kiedy tylko zaczynam o tym myśleć, w głowie czuję chaos”. Podczas lektury odnosi się wrażenie, że polityka w ówczesnej Polsce była sprawą rodzinną, skupioną w rękach kilku zaledwie potężnych magnackich rodów. I Stanisław August, jako król, pada ofiarą tego stanu rzeczy. Przez jednych oskarżany o spiskowanie przeciwko imperatorowej, przez innych zaś w tym samym czasie o działanie na szkodę własnego kraju. Istna karuzela, od której każdemu zakręciłoby się w głowie. Konfederacja barska zaskakuje i jego. Bezradny, ma chwilami ochotę się poddać i „Rzucić to wszystko w diabły”. Trudno chyba o większą katastrofę i poczucie klęski, gdy patrzysz, jak na twoich oczach dzielą twój kraj przy współudziale samych Polaków, nie potrafiących nawet w obliczu takiego zagrożenia mówić jednym głosem. „Mój przyjaciel król” ukazuje nam dramat człowieka, który zawodzi się na najbliższych mu osobach, w tym na własnej rodzinie, dramat króla, któremu związano ręce i którego obrzucono błotem i dramat narodu, którego kraj na 120 lat został wymazany z atlasów. Józef Hen postarał się o to, byśmy ten świat zrozumieli, byśmy weszli w samo centrum wydarzeń i poczuli, czego doświadczał Stanisław August Poniatowski, gdy jego wszystkie wysiłki rozbijały się o mur niechęci i niezrozumienia. Książka wprost pęka w szwach od licznych bohaterów, jacy pojawiają się na jej kartach. Koneksje między nimi są na tyle skomplikowane, biorąc pod uwagę, że u szlachty każdy był niemal z każdym spowinowacony w jakiś sposób, że musi nadejść moment krytyczny, w którym wszystko zaczyna się nam mieszać. Książki nie da się zatem czytać pobieżnie, wymaga naszej pełnej uwagi i zaangażowania. Wynagradza nam to z nawiązką piękny, wysmakowany literacko i cudownie wystylizowany na opisywane czasy język oraz narracja obfitująca w zabawne anegdoty, które raz zahaczają o wydarzenia historyczne znane nam z podręczników, innym zaś razem o całkiem błahe salonowe ploteczki. To lektura wzbogacająca naszą wiedzę o epoce, o jej politycznym i kulturowym tle, ale też zarazem niosąca najzwyklejszą radość z napawania się pięknem literackiego języka i wyobraźni autora, któremu bez trudu udało się odtworzyć klimat tamtych czasów i nas do niego zaprosić. „Mój przyjaciel król” to monumentalna praca, przywodząca na myśl najwybitniejsze utwory renesansowego kronikarstwa. W takiej bowiem formie postanowił Hen przyjrzeć się barwnej sylwetce ostatniego z naszych królów – Stanisława Augusta Poniatowskiego. Józef Hen, wybitni polski prozaik, autor kilku znakomitych powieści historycznych, których akcja osadzona była w Polsce szlacheckiej, tym razem swoją opowieść nie ubrał w beletrystyczną formę, ale sięgnął, jak już zostało powiedziane, po formę kroniki, jakby chciał nadać swojej pracy bardziej naukowy charakter i uniknąć zarzutów o konfabulacje, które w tekstach beletrystycznych nie są przecież niczym zdrożnym. Dostaliśmy więc utwór napisany pięknym literackim językiem, stylizowany na manuskrypt autorstwa bliskiego przyjaciela króla, jedynej postaci fikcyjnej w całym utworze, niejakiego Gaszona Fabre. „Kimkolwiek jesteś, Czytelniku, który sięgasz do tego manuskryptu, zapewniam Cię, że znajdziesz w nim wyłącznie prawdę”. Nietrudno się o tym przekonać, wystarczy bowiem porównać dowolny epizod opisany przez narratora z ogólnie dostępną wiedzą historyczną, by przekonać się, że snując swoją opowieść opiera się Autor wyłącznie na faktach. Podobnie rzecz ma się z bohaterami. Książka zaopatrzona jest w kilkunastostronicowy indeks postaci historycznych, które przewinęły się przez ten bujny i burzliwy okres w jaki przyszło panować Poniatowskiemu. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z literatem, który nie po to sięga do historii, by zadowolić się odtwórczym przytoczeniem mniej lub bardziej znanych epizodów z życia króla, jego dworu. W „Moim przyjacielu królu” dostajemy kapitalny zapis osiemnastowiecznej Europy, tak pełen barw, zapachów i uczuć, ze czujemy, jakbyśmy nie tylko wysłuchiwali intymnej opowieści uczestnika tych wydarzeń, ale jak byśmy sami towarzyszyli Stanisławowi Augustowi w jego codziennej aktywności. Tej zwykłej i intymnej, ale przede wszystkich tej, dzięki której przeszedł do historii. „Miał zbierać ryciny, a on Polskę reformuje, budzi z letargu”. Stawia Hen, piórem swojego alter ego wiele zasadniczych pytań. Przede wszystkim o to, dlaczego zdecydował się Stanisław wziąć udział w elekcji i włożyć koronę w takim momencie, w którym wszystko krzyczało, że to nie ma sensu. Dlaczego już po roku od przejęcia rządów cała Familia stanęła przeciw niemu „że chce ograniczyć liberum veto, że chce zredukować bogactwa kleru, że zanadto myśli o prawach trzeciego stanu i chłopstwa, że będzie faworyzował dysydentów. Wszystko po to, by poniżyć wielkie rody”. Tak jakby rzeczone wielkie rody (Poniatowscy i Czartoryscy) nie kształciły Stanisława właśnie w tym kierunku i poczuły się urażone, że próbuje on naukę wdrażać w życie, nad przywileje stawiając dobro kraju i troskę o jego niepewną przyszłość. Czytelnik nieustannie zmuszany jest stawiać sobie pytanie jakim królem był Poniatowski w tych burzliwych czasach upadku Rzeczypospolitej, tak, jakby sam Autor scedował na czytelnika swoje przemyślenia i wątpliwości i jednocześnie nie chciał narzucać mu swojej wizji i opinii. Pokazuje człowieka z krwi i kości, który jako władca przegrał praktycznie wszystko i nie została mu oszczędzona żadna tragedia, żadne upokorzenie, a jednak do dziś patrzymy na jego postać z uznaniem albo przynajmniej sympatią. Dostrzegamy konsekwencje, których nie chcieli albo zwyczajnie nie mogli dostrzec jego współcześni. Hen zdaje się sugerować, że był to być może najważniejszy z naszych królów, który zostawił po sobie prawdziwe oświecenie, nowe widzenie świata, które kolejnym pokoleniom pomogło przetrwać 125 lat rozbiorowej ciemności. „Mój przyjaciel król” to mistrzowski przykład utworu biograficznego, wciągającego, inspirującego i przede wszystkim szalenie rzetelnego. Grzech nie znać.
Książe Józef Poniatowski w bitwie narodów pod Lipskiem w 1813 roku w nurcie rzeki Elstery. Olej na płótnie będący dziełem nieznanego autora, którego czas powstania datuje się na I połowę XIX wieku Wybitny Polonik - gratka dla kolekcjonerów "patriotyków" i historii Polski ! Obraz przedstawiający moment śmierci Księcia Józefa Poniatowskiego w bitwie narodów pod Lipskiem w 1813 roku w nurcie rzeki Elstery. Olej na płótnie będący dziełem nieznanego autora, którego czas powstania datuje się na I połowę XIX wieku. Praca przedstawia moment , gdy spłoszony bitewnym zgiełkiem koń jest tuż nad nurtem rzeki, której fale niebawem przyniosą śmierć królewskiemu bratankowi. Na większości portretów Książę Józef był przedstawiany jako przystojny, urodziwy mężczyzna o czarnych kędzierzawych włosach. W rzeczywistości Poniatowski dość wcześnie wyłysiał i publicznie pokazywał się i portretował jedynie w gustownej peruce. Na prezentowanym obrazie Książę został przedstawiony tak, jak naprawdę wyglądał , co świadczyć może jedynie o dużej zażyłości artysty z Księciem, albo o wyjątkowym tupecie artysty :) Podczas wojny polsko - austriackiej w 1809 roku Książę Józef kwaterował ze swoim dworem w Tarnobrzegu na Zamku w Dzikowie (dziś dzielnica Tarnobrzega), który dziś jest Muzeum Historycznym. Tam też do 2016 roku oferowany przez nas obraz był muzealnym eksponatem, będącym rodzinnym depozytem, wystawianym w jednej z głównych komnat tegoż Muzeum. Wymiary 100 x 86 cm, wymiary w świetle ramy 65 X 52 cm, płótno dublowane po profesjonalnej konserwacji klikanaście lat wstecz. Stan zachowania doskonały, przebogata rama z kilkoma drobnymi ubytkami w partiach dolnej listwy. Pozostałe produkty w tej kategorii (8): Książe Józef Poniatowski w bitwie narodów pod Lipskiem w 1813 roku w nurcie rzeki Elstery. Olej na płótnie będący dziełem nieznanego autora, którego czas powstania datuje się na I połowę XIX wieku
Warszawa obfituje w wiele bardzo ciekawych monumentów. Niektóre z nich są kojarzone z miastem i od razu rozpoznawalne, np. Kolumna Zygmunta, inne mniej znane są również warte zgłębienia ich historii. Spacer po mieście szlakiem wytyczonym przez pomniki przedstawiające postacie historyczne to ciekawy sposób na spędzenie czasu, nietypową rozrywkę i bardzo pouczającą lekcję nie tylko dla miłośników sztuki. Pomniki w Łazienkach KrólewskichPomniki postaci historycznych w stolicy w największym zagęszczeniu ulokowane są w Łazienkach Królewskich. Zespół pałacowo-parkowy obfituje w popiersia i rzeźby przedstawiające tak ważne osobistości, jak: Stanisław August Poniatowski, Józef Bem, Juliusz Słowacki, Józef Wybicki oraz Ignacy Jan Paderewski. Szczególnie warto udać się do Ogrodu Modernistycznego. W jego centralnej części stoi najsłynniejszy pomnik Fryderyka Chopina. Pod nim co roku od maja do września odbywają się również recitale fortepianowe. Ponadto obok Starej Oranżerii znajduje się galeria rzeźb na świeżym powietrzu, gdzie ulokowane są popiersia rzymskich wodzów. Świetnym pomysłem na spacer po Łazienkach jest kroczenie jedną z wytyczonych ścieżek, o nazwie: Historyczne wydarzenia i postaci. Na 5-cio kilometrowej trasie ulokowane są:pomnik Jana III Sobieskiego,popiersie Eugeniusza Kwiatkowskiego,popiersie Jana Leona Hipolita Kozietulskiego,pomnik Ignacego Jana Paderewskiego,Salon Pamiątek Ignacego Jana Paderewskiego,Sala Powstania listopadowego,popiersie Piotra Wysockiego,popiersie Józefa Bema,popiersie Stanisława Wyspiańskiego,popiersie Maurycego Mochnackiego,pomnik Aleksandra Kamińskiego „Kamyka”,pomnik Cypriana Kamila Norwida,popiersie Stanisława Augusta,pomnik Henryka Sienkiewicza,pomnik Fryderyka Chopina,pomnik Franciszka monumenty stolicyEventy w stolicy, dzięki którym można wybrać się na zorganizowana i bezpłatna wycieczkę śladami pomników to świetny sposób na spędzenie czasu. Jednym z takich wydarzeń są organizowane przez Muzeum Rzeźby w Królikarni spacery szlakami wytyczonymi przez ważne dla historii miasta pomniki. Wycieczki z przewodnikiem trwają od września do końca się na Placu Zamkowym na warszawskiej Starówce Kolumna Zygmunta III Wazy została wzniesiona w XVII wieku. Jednak w rezultacie zniszczeń spowodowanych bombardowaniami w czasie II wojny światowej, konieczne było jego niemal całkowite odrestaurowanie. Inne, ważne pomniki, które należy odwiedzić, to: Grób Nieznanego Żołnierza Pomnik Bohaterów Getta oraz Pomnik Małego partnera zewnętrznego
galeria postaci historycznych józef poniatowski